Urzędnik starostwa w Ostródzie ma zapłacić ponad 45 tys. zł odszkodowania za podjęcie decyzji niezgodnej z prawem. To jeden z pierwszych w Polsce przypadków zastosowania obowiązującej od 2011 r. ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych - informuje Gazeta Prawna.
Starostwo Ostródy poniosło szkodę finansową na skutek błędnego zatwierdzenia przez urzędnika projektu budowlanego i udzielenia pozwolenia na budowę domu.
Prokuratura Okręgowa w Elblągu na wniosek starostwa wszczęła procedurę odszkodowawczą wobec urzędnika.
Pozwolenie na budowę unieważnił w postępowaniu odwoławczym wojewoda. Z tego powodu inwestor musiał przerwać prace i dokonać rozbiórki. Wytoczył powiatowi proces o zwrot poniesionych strat. Sąd przyznał mu rację i nakazał powiatowi zapłatę ponad 95 tys. zł wraz z ustawowymi odsetkami.
Po analizie dokumentacji okazało się, że wszystkiemu winny jest konkretny urzędnik. Prokuratura twierdzi, że teraz powinien zapłacić ponad 45 tys. zł, czyli dwunastokrotność swojego miesięcznego wynagrodzenia.
- Skierowaliśmy do tego urzędnika wezwanie na piśmie do dobrowolnego spełnienia świadczenia w wyznaczonym terminie. Jeżeli nie zapłaci, to prokuratura wytoczy przeciw niemu powództwo cywilne o taką kwotę - poinformowała PAP rzeczniczka elbląskiej prokuratury.
Możliwość ukarania finansowo urzędnika za błędne decyzje daje Ustawa o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa, która weszła w życie 17 maja 2011 r.
Jednak wykorzystanie zapisów ustawy jest bardzo rzadkie, a postępowanie prowadzone w prokuraturze w Elblągu jest jednym z nielicznych w skali kraju.
Gazeta Prawna
Starostwo Ostródy poniosło szkodę finansową na skutek błędnego zatwierdzenia przez urzędnika projektu budowlanego i udzielenia pozwolenia na budowę domu.
Prokuratura Okręgowa w Elblągu na wniosek starostwa wszczęła procedurę odszkodowawczą wobec urzędnika.
Pozwolenie na budowę unieważnił w postępowaniu odwoławczym wojewoda. Z tego powodu inwestor musiał przerwać prace i dokonać rozbiórki. Wytoczył powiatowi proces o zwrot poniesionych strat. Sąd przyznał mu rację i nakazał powiatowi zapłatę ponad 95 tys. zł wraz z ustawowymi odsetkami.
Po analizie dokumentacji okazało się, że wszystkiemu winny jest konkretny urzędnik. Prokuratura twierdzi, że teraz powinien zapłacić ponad 45 tys. zł, czyli dwunastokrotność swojego miesięcznego wynagrodzenia.
- Skierowaliśmy do tego urzędnika wezwanie na piśmie do dobrowolnego spełnienia świadczenia w wyznaczonym terminie. Jeżeli nie zapłaci, to prokuratura wytoczy przeciw niemu powództwo cywilne o taką kwotę - poinformowała PAP rzeczniczka elbląskiej prokuratury.
Możliwość ukarania finansowo urzędnika za błędne decyzje daje Ustawa o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa, która weszła w życie 17 maja 2011 r.
Jednak wykorzystanie zapisów ustawy jest bardzo rzadkie, a postępowanie prowadzone w prokuraturze w Elblągu jest jednym z nielicznych w skali kraju.
Gazeta Prawna

Brak komentarzy