Do napisania niniejszego artykułu skłoniła mnie dyskusja w telewizji apropo hejtu w internecie. Okazuje się że z hejtem trzeba walczyć, zakazać, ścigać. Ale moment, czy będąc człowiekiem pan czy pani polityk ma mi mówić jakie uczucia ja mogę mieć lub nie mogę?
Ale zacznijmy od początku. Podobno żyjemy w wolnym kraju w którym panuje wolność słowa. Co to jest wolność słowa, otóż dla mnie polega to na wyrażaniu moich myśli w sposób nieskrępowany. Czy moja opinia może kogoś urazić? Być może, weźmy na przykład takiego pana który ukradł innemu panu samochód. Jak nazwiemy tego pierwszego ktosia? Złodziej, ale moment przecież może się poczuć urażony że ktoś go tak brzydko nazywa, szczerze, jeśli ja bym coś ukradł i ktoś nazwałby mnie złodziejem, trudno takie są fakty. Problem polega na tym że postawa w stylu że ktoś może poczuć się urażony doprowadza do tego że ludzie zaczną się bać nazywać rzeczy po imieniu.
I to jest złe, to jest ograniczanie swobody wypowiedzi. To czy się ktoś obrazi czy nie, to mnie to nie interesuje, dopóki uważam że mówię prawdę i nazywam rzeczy po imieniu nikt nie powinien czuć się urażony, zwłaszcza za prawdę. Oczywiście możemy przeprowadzić debatę na temat co to jest prawda itd., ale to nie ma sensu, każdy z nas ma swoją opinię i poczucie czy mówi prawdę w oparciu o wiedzę jaką uzyskuje z różnych źródeł. Ale dopiero skonfrontowanie mojej opinii z opinią innej osoby może doprowadzić do wymiany poglądów, argumentów, punktów widzenia, słowem do lepszego zrozumienia drugiego człowieka. Ale do tego potrzebna jest rozmowa i umiejętność słuchania ze zrozumieniem drugiej osoby i tego uważam brakuje w aktualnej dyskusji. Właśnie dlatego że nikt, a zwłaszcza politycy, nie nazywają rzeczy po imieniu, mamy taką a nie inną sytuację w Europie.
Wolność również polega na tym że biorę odpowiedzialność za swoje słowa. Człowiek posiada emocje i uczucia, czy człowiek może nienawidzić? Oczywiście, że może. Możemy nienawidzić koloru zielonego, pływania na grzebiecie, głośnych samochodów, deszczu w lato, to znaczy że mamy o tym nie mówić? Czy możemy nienawidzić drugiego człowieka, możemy, choć nie jest to chrześcijańska postawa, ale nie wszyscy w Polsce są chrześcijanami. To że mnie ktoś nienawidzi, trudno, ja mogę z tym żyć, ale mogę dostarczyć argumentów że dana osoba się myli, ale nie zrobię tego inaczej niż rozmową lub pokazaniem, swoją postawą, że jest inaczej niż dana osoba myśli.
Dlatego uważam że hejt jako taki to nie jest nic nadzwyczajnego, co innego jak przeradza się to w agresję fizyczną wtedy mogę powiedzieć że nienawidzę agresji fizycznej na kogokolwiek. I co teraz, jestem hejterem?
Jako człowiek który krytykuje ideologię islamu zastanawia mnie jedna rzecz. Pani która występowała w imieniu fundacji hejt stop czy jakoś tak, dlaczego nie zajęła się mową nienawiści w ideologii islamu? Dlaczego muzułmanin może mnie opluwać swoją pseudo świętą księgą, która twierdzi że jestem najgorszym że stworzeń, że należy mnie zabić lub upokorzyć. Tym się nie zajmują, bo lepiej ścigać biednych ludzi którzy chcą wyrażać swoje zdanie, niż podnieść rękę na potężny kapitał z Arabii Saudyjskiej. Ale jak wiadomo pieniądze bardzo zmieniają światopogląd.
Mam nadzieję że mogę żyć w kraju w którym moja wolność wypowiedzi nie będzie ograniczana przez żadne głupawe przepisy, które będą używane przeciwko zwykłym ludziom, a islamiści będą mogli nas obrażać, ubliżać, poniżać, pluć i nikt im nic nie zrobi, ale czy ma to jeszcze coś wspólnego z wolnością? Pewnie ma, ale na pewno nie naszą.

Brak komentarzy