W minionym tygodniu Su-24, rosyjskie samoloty, aż 20 razy przeleciały nad USS Donald Cook, który znajdował się wtedy na Morzu Bałtyckim na wodach międzynarodowych. Na okręcie znajdował się wtedy polski śmigłowiec. Zdarzył się również drugi incydent z udziałem rosyjskiego samolotu, tym razem myśliwca Su-27. Przeleciał on w bardzo bliskiej odległości od amerykańskiego RC-135 i wykonał dość agresywne manewry.
Antonii Macierewicz, minister obrony narodowej, uważa, że „incydenty na Morzu Bałtyckim z udziałem rosyjskich samolotów wojskowych, to prowokacja ze strony Rosji, których celem jest podzielenie NATO przed zbliżającym si ę szczytem Sojuszu w Warszawie”.
„Patrząc na historię zachowania, najpierw Związku Radzieckiego, a teraz Federacji Rosyjskiej, powiedziałbym, że to jest pewna rutyna działania rosyjskiego. Kiedy zbliżają się jakieś ważne wydarzenia, gdy mogą być podjęte jakieś ważne decyzje – zwłaszcza te, które wzmacniają obronny charakter państw NATO, w tym Polski – wtedy Rosja rozpoczyna działania prowokacyjne, mające podzielić NATO, podzielić opinię publiczną, stworzyć różnice w zachowaniach dziennikarzy, wzmocnić tych dziennikarzy, którzy chcieliby stanąć po stronie Rosji, uzyskać rezonans wewnątrz danego kraju, który ma być pod presją” – mówił Macierewicz po spotkaniu wszystkich ministrów obrony państw Unii Europejskiej, które odbyło się w Luksemburgu.
Szef MON poinformował, że środowe spotkanie Rady NATO – Rosja, na szczeblu ambasadorów „ma mieć charakter techniczny, związany z uniknięciem zagrożeń, powodowanych przez prowokacyjne działania. (…) Na pewno (Rosja) jest partnerem w tym zakresie, w jakim trzeba ustalić, by nigdy więcej takie prowokacje, z jakimi mieliśmy do czynienia, nie miały miejsca i by zostały bardzo precyzyjnie sformułowane reguły, które mają zapobiec, by te prowokacje mogły być używane jako nacisk polityczny albo przekształcały w coś bardziej poważnego”.
Fot. PAP

Brak komentarzy